Posadowienie budynków


Grunt budowlany to po prostu podłoże, na którym posadowiony jest dom. Do posadowienia budynku najlepiej nadają się grunty mineralne rodzime, które ze względu na właściwości dzieli się na niespoiste i spoiste.

 

Grunt może być naturalny (inaczej rodzimy), powstały w wyniku procesów geologicznych – np. skała, grunt mineralny lub organiczny – oraz grunt nasypowy utworzony w wyniku działalności człowieka. Grunty niespoiste czyli sypkie, to żwiry (w projektach i na mapach oznaczane symbolem Ż), pospółki (Po), piaski grubo, średnio- i drobnoziarniste oraz piaski pylaste. Taki podział ze względu na wielkość uziarnienia ma sens, ponieważ najczęściej im grubsza frakcja, tym większa nośność (wytrzymałość) gruntu. Drugą istotną dla projektanta cechą gruntów jest tzw. Stopień zagęszczenia im wyższa jego wartość, tym grunt lepiej nadaje się do celów budowlanych, bo mniej jest pustych przestrzeni pomiędzy poszczególnymi ziarnami. Trzecim ważnym parametrem gruntów niespoistych jest stopień wilgotności – określa stosunek objętości wody w gruncie do objętości porów.

 

Do fundamentowania najlepsze są grunty wilgotne. To dość oczywiste, bo chyba każdy stawiał babki lub zamki z piasku i wie, że dopóki piasek (czyli grunt) był mokry, to te budowle zachowywały swój kształt, a gdy wysechł, zostały zniszczone przez wiatr. Natomiast grunty nawodnione nie są korzystne, ponieważ mają małą nośność skrajnym przypadkiem jest tzw. kurzawka, a w przypadku zamarznięcia wody mogą zwiększać swoją objętość. Głównie wykonywane z odpowiednio dobranych piasków i żwirów układanych warstwami oraz zagęszczanych mechanicznie. Z drugiej jednak strony mogą to być grunty (nasypy) niekontrolowane przede wszystkim z gruntów spoistych lub organicznych, które w ogóle mogą nie nadawać się do posadowienia jakichkolwiek budowli. To jakiego gruntu budowlanego będziemy używać ma więc ogromne znaczenie dla trwałości budynki i co się z tym wiąże do przejścia późniejszych kontroli. Nie warto na tym oszczędzać, ponieważ te oszczędności wcześniej czy później nie wyjdą nam na dobre.